Losy wąskotorówek

Losy wąskotorówek

27 marca 2016 | Źródło: Sygnały
PODZIEL SIĘ

W 13 numerze "Sygnałow" z 27 marca 1985 zamieszczony był wywiad z Bogdanem Pokropińskim, znanym autorem książek i fachowych artykułów o tematyce kolejowej, miłośnikiem starego taboru, zwłaszcza parowozowego i wąskotorowego.

Fot. Sygnały
Jaki los czeka wąskotorowe pojazdy szynowe z kopalń, lasów, cukrowni i oczywiście z PKP?

- Według wszelkich danych, w 1922 r. było w Polsce około 11000 km linii kolei wąskotorowych. Składały się na nie koleje użytku publicznego PKP i właścicieli prywatnych, koleje użytku gospodarczego PKP, koleje leśne, cukrownie, rolnicze, Ministerstwa Spraw Wojskowych, Ministerstwa Robót Publicznych, koleje hutnicze, górnicze i innych gałęzi gospodarczych, bez uwzględnienia okresowych kolei budowlanych.

Trudno ustalić, ile po tych liniach wąskotorowych poruszało się taboru, gdyż nikt nie zajmował się w tych czasach dokładną statystyką tej dziedziny transportu. Było to jednak tego taboru bardzo dużo i to najrozmaitszych typów. W miarę upływu lat i unowocześniania techniki, koleje wąskotorowe umierały niemalże na całym świecie – podobnie i w Polsce. Po 1945 r. posiadaliśmy jeszcze około 7000 km kolei wąskotorowych począwszy od kolei użytku publicznego a skończywszy na przemysłowych w kopalniach i hutach.

Ogólnie szacuje się, że na tych wszystkich kolejach, do roku 1950 pracowało około 800 parowozów i 150 lokomotyw spalinowych najrozmaitszych typów. Trudno jest obecnie ustalić, nawet szacunkowo ile pracowało w tym czasie wąskotorowego taboru wagonowego i elektrowozów.

Wiele zakładów przemysłowych, np. na Górnym Śląsku, posiadało własne koleje wąskotorowe z trakcją elektryczną, którą w latach sześćdziesiątych zastąpiono trakcją spalinową. Jedno można powiedzieć, że było jeszcze tego taboru dużo i rozmaitych typów.

Lata siedemdziesiąte, to okres intensywnej motoryzacji na drogach, jak również szybki proces likwidacji kolei wąskotorowych zarówno użytku publicznego, jak i gospodarczego. Na liniach jeszcze istniejących, postanowiono skasować parowozy i tabor starszej budowy, do czego zabrano się energicznie. Trudno dochodzić przyczyn i motywów decyzji. Zdecydowano wprowadzić i tu nowoczesność, czego owocem są kłopotliwe i dość drogie w utrzymaniu lokomotywy spaleniowe. Faktem jest, że sporo taboru wąskotorowego złomowano, a w tym wiele cennych egzemplarzy pod względem wartości muzealnej, zagranica zapłaciłaby dosyć dużo. Obecnie, na czynnych kolejach wąskotorowych, prawie nie ma taboru starszej budowy. Eksploatuje się dosyć młody i prawie nowoczesny. Parowozów ostało się zaledwie około 5 typów i to budowanych po roku 1945. Jeszcze najciekawszy tabor został w cukrowniach, kolejach leśnych oraz niektórych zakładach przemysłowych Górnego Śląska. Los jego jest już przesądzony. Wcześniej czy później pójdzie na złom …

A co na to „lobby” miłośników kolei?

- Ostateczną szansą na uratowanie wielu egzemplarzy starego taboru wąskotorowego są działania Muzeum Kolejnictwa. Ostatnio muzeum przejęło Wąskotorową Kolej Sochaczewską, która nie tylko będzie placówką muzealną wąskich torów w skali ogólnokrajowej, ale także zapleczem technicznym stołecznego Muzeum Kolejnictwa oraz czynną koleją wąskotorową dla celów turystycznych.

Potrzebna jednak jest dobra wola i pomoc społeczna, zwłaszcza kolejarzy i sympatyków kolejnictwa
PODZIEL SIĘ