Krytyczne oceny nowego rozkładu jazdy KŚ

Krytyczne oceny nowego rozkładu jazdy KŚ

PODZIEL SIĘ

Ledwo Koleje Śląskie zaprezentowały rozkład jazdy 2012/13, a już pod adresem przewoźnika pojawiło się wiele krytycznych uwag zarówno ze strony pasażerów, jak i różnego rodzaju organizacji. Stowarzyszenie Rozwoju Kolei Górnego Śląska uważa, że podstawowymi kierunkami działań przewoźnika jest zachowanie za wszelką cenę taktu, a nie dopasowanie go do potrzeb pasażera.

Fot. Kuba Batorowicz

W pewnością można stwierdzić, że rozkład nie jest jednoznacznie dobry. Posiada wiele pozytywnych i negatywnych cech. Stowarzyszenie Rozwoju Kolei Górnego Śląska (określające się jako grupa pasjonatów kolei) nakreśla te negatywne; pozytywne pozostawiając do przedstawienia  Kolejom Śląskim.

„Postoje handlowe usuwane są z rozkładów jazdy za wszelką cenę dla skrócenia czasu przejazdu - niekiedy konsekwentnie, jak Katowice Ligota dla wszystkich pociągów do / Bielska-Białej, Żywca, Zwardonia i Wisły Głębce, jak też w sposób losowy - metodą totolotka wybiera się przystanki, na których ten lub inny pociąg nie zatrzyma się i dzięki temu zyska całą jedną lub nawet dwie minuty” – czytamy w stanowisku pasjonatów kolei.

W opinii organizacji, dodatkowy bałagan będzie potęgowany przez informację o rozkładzie jazdy przygotowaną przez zarządcę infrastruktury (PKP PLK), który nie podaje, że pociąg osobowy może gdzieś się nie zatrzymywać. „Po przeanalizowaniu nowego rozkładu jazdy i badań napełnień z lat poprzednich możemy z czystym sumieniem stwierdzić, że usunięte postoje nie są w żaden sposób poparte wymianą pasażerów, ale dążeniem za wszelką cenę do cykliczności rozkładu” – ocenia Stowarzyszenie.

"Niesmaczny żart"
Klasycznym przykładem absurdu ma być stacja Katowice Ligota. W przypadku odcinka Katowice - Tychy nie ma nawet możliwości podjechać na przesiadkę pociągami jadącymi do lub z Bielska-Białej linią Sosnowiec Główny - Tychy Lodowiska, gdyż w kierunku Tychów pociągi te odjeżdżają za pociągami jadącymi do Bielska, a w kierunku Katowic - przed pociągami z Bielska-Białej. W obydwu przypadkach w Tychach trzeba czekać 20 minut.

„Uruchomienie zastępczej komunikacji autobusowej, która w godzinach szczytu będzie stała w korkach i jej rozkład będzie fikcją, należy traktować w ramach niesmacznego żartu” – stwierdza organizacja. Jej członkowie uważają, że liczba pociągów w nowym rozkładzie jazdy została zwiększona często w sposób sztuczny, czego dowody widać na stacji Rybnik. Pociągi relacji Katowice - Racibórz podzielono przy tworzeniu rozkładu na dwie relacje.

W efekcie na stacjach od Katowic do Rybnika i od Raciborza do Rybnika podawane są odjazdy tylko i wyłącznie do Rybnika. „Nie jest napisane, że można jechać dalej. Internetowy rozkład też widzi te pociągi jako dwa odrębne i jeśli postój w Rybniku jest krótszy, niż 3 minuty, to każe czekać ponad godzinę. To głównie wina Kolei Śląskich, które nie skorzystały z możliwości korekty wniosków rozkładowych, w celu połączenia pociągów w bezpośrednie relacje” – uważa Stowarzyszenie.

Mniej pociągów
Po przeanalizowaniu rozkładu wyszło organizacji, że obiecywane zwiększenie ilości pociągów do Gliwic również nie znalazło pokrycia w nowym rozkładzie jazdy - pociągów jest mniej. Pasjonaci kolei zwracają jeszcze uwagę na niektóre „haniebne praktyki, jakie poczyniono względem najbardziej zatłoczonych pociągów”. Według nich celowo ułożono rozkład jazdy w ten sposób, by pasażerowie przestali jeździć tymi pociągami. Na przykład w godzinach szczytu dla pociągu z Gliwic, którym jeździ 300 osób wprowadzono dodatkowe 13 minut postoju w Chorzowie Batorym i skrócono relację tylko do Katowic, choć za Katowicami frekwencja nadal przekraczała 200 osób.

„Konkluzja nowego rozkładu jest smutna. Dla władz województwa wprowadzenie Kolei Śląskich zostało celem w samym sobie, nie przynoszącym poważnej poprawy. Tymczasem, mimo większej liczby pociągów, tak bezmyślnie skonstruowanego rozkładu jazdy nie było w województwie śląskim od lat. W normalnej rzeczywistości założenia rozkładu jazdy powinny służyć osiągnięciu jakichś celów, a tu doszło do paranoicznej sytuacji, że stały się celem samym w sobie” – napisali w zakończeniu członkowie Stowarzyszenie Rozwoju Kolei Górnego Śląska.

PODZIEL SIĘ