Podziemne sztolnie i modra kapusta

Podziemne sztolnie i modra kapusta

12 grudnia 2015 | Autor: Jacek Zemła
PODZIEL SIĘ

Grudzień wcale nie musi być nudny i smutny. Mimo szarówki za oknami i braku słońca można zaplanować weekend tak, by dostarczył nam mnóstwa niezależnych od pogody atrakcji. Proponujemy wycieczkę śladami dawnych kopalń, szybów i budowli industrialnych – a więc Górny Śląsk.

Fot. Przemasban, Wikimedia

Zabytków przemysłu na Górnym Śląsku nie brakuje, powstał nawet specjalny szlak wiodący turystów po najciekawszych tego typu miejscach. Warto także spróbować dań śląskiej kuchni, np. nudelzupy i słynnej rolady z kluskami śląskimi i modrą kapustą. A na kolację być może żymlok, czyli kiełbaska z bułką w jednym flaku...

Na Śląsk szybko i wygodnie dojedziemy oczywiście koleją. Bez korków, wypatrywania oczu w ciemnościach lub mgle, bez ryzyka że załamie się pogoda i spotkamy na drodze gołoledź czy inne nieprzyjazne oznaki zbliżającej się zimy. Wystarczy wsiąść w piątek po południu w Express Intercity „Górnik”, by po trzech godzinach podróży dotrzeć do Zabrza. Tu zaczniemy spotkanie z górnośląskimi niezwykłościami, po przenocowaniu w jednym z miejscowych hoteli.

Królowa Luiza i pechowy hrabia Guido

Sobotnie zwiedzanie proponujemy rozpocząć od dwóch zabytkowych kopalń, a dokładniej od najświeższej zabrzańskiej atrakcji – odrestaurowanej łaźni łańcuszkowej kopalni „Królowa Luiza”. Pod koniec października oddano ją do użytku po gruntownej rewitalizacji. Nie służy już dzisiaj jak dawniej do kąpieli i przebierania się górników po szychcie, ale zachowała swój niepowtarzalny charakter. Ceglany budynek usytuowany niemal w centrum Zabrza wybudowano w 1890 roku. Był to pierwszy tego typu obiekt na Górnym Śląsku. Jeszcze do lat 20. XX wieku zdecydowana większość kopalń nie posiadała łaźni, a górnicy po pracy zażywali kąpieli dopiero w domu. Tymczasem właściciele kopalni „Królowa Luiza” zdecydowali się na nowatorski krok i stworzyli swoim górnikom możliwość korzystania z nowoczesnego, jak na tamte czasy, zaplecza socjalnego. Tu rozbierano się przed zjazdem na dół, zostawiano ubranie i rzeczy osobiste w specjalnym worku podwieszonym do łańcuszka, a następnie przebierano się w strój roboczy. Po pracy górnicy myli się pod natryskami, mokre od potu i wód podziemnych ubrania robocze zostawiali na łańcuchach do wyschnięcia, a zakładali „cywilne” ubrania i szli do domu. Nie można było zastosować szafek, bo kombinezony nie wyschłyby do następnego zjazdu. We wnętrzu częściowo zachowała się oryginalna ceramika, system natrysków, a także fragment szatni z hakami i łańcuszkami.

Łaźnia przez ostatnie dekady popadała w ruinę, bowiem „Królowa Luiza” już od lat nie wydobywała węgla. Życie do jednej z największych śląskich kopalń zaczyna wracać dzięki Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu, które rewitalizuje kompleks budynków i wyrobisk kopalni „Królowa Luiza”. Jej największą podziemną atrakcją jest „Główna Kluczowa Sztolnia Dziedziczna” – najdłuższa sztolnia w europejskim górnictwie węglowym, która w przyszłym roku ma zostać udostępniona do zwiedzania. Na razie oprócz łaźni łańcuszkowej można zwiedzać obiekty skansenu górniczego, gdzie prezentowana jest parowa maszyna wyciągowa zbudowana w 1915 roku o mocy 2 tys. koni mechanicznych. Maszyna służyła do napędzania wind, którymi na powierzchnię wyjeżdżał urobek, a na dół zjeżdżały puste wagoniki tudzież załoga. Odbywają się wciąż pokazy jej działania, a z wysokiej na 25 metrów platformy wieży szybowej rozciąga się panorama Zabrza i sąsiednich miast.

W części podziemnej skansenu możemy z kolei przejść chodnikami o łącznej długości ponad 1,5 km, schodzącymi do głębokości 35 m. Zwiedzający mają po drodze okazję uczestniczyć w pokazie pracy maszyn górniczych, m.in. kombajnu ścianowego.

Warto też odwiedzić inną udostępnioną turystom kopalnię węgla kamiennego – Guido. To unikat na skalę światową, nigdzie indziej nie znajdziemy podobnej atrakcji. Skansen tworzą korytarze na poziomach 170 i 320 metrów pod ziemią oraz zespół zabudowy powierzchniowej wraz z wyposażeniem technicznym. Na poziomie 170 metrów będziemy mogli obejrzeć metody wydobycia węgla i pracę górnika z przełomu XIX i XX wieku oraz historię tego przemysłu na obszarze Śląska. Są tu też doskonale zachowane, wykute w skale stajnie koni używanych przed laty do pracy w kopalniach. Zgodnie z założeniem wizyta w kopalni ma pozostawić u turysty niezapomniane wrażenia, dlatego też zwiedzający usłyszą tu trzeszczenie stropów, piski szczurów i rozmowy górników – oczywiście będą to tylko efekty specjalne, bo obecnie w Guido nie prowadzi się już wydobycia.

Po zjechaniu na poziom 320 metrów zobaczymy prawdziwą współczesną kopalnię – chodniki i wyrobiska na tym poziomie są utrzymane w stanie takim, w jakim były, gdy kopalnia normalnie pracowała. Wszystko pozostało tu tak, jakby wczoraj jeszcze trwał fedrunek. W 2012 r. uruchomiono podwieszoną pod stropem kolejkę górniczą, którą turyści pokonują ok. 400 metrów, co jest dodatkową atrakcją.

To tylko część artykułu. Całość przeczytasz w "Kurierze Kolejowym" nr 22. Zachęcamy do skorzystania z prenumeraty!

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykuł Pomoc dla osób niesłyszących na największych dworcach kolejowych Pomoc dla osób niesłyszących na największych dworcach kolejowych
Następny artykuł Frecciarossa 1000 - oczko w głowie Trenitalii Frecciarossa 1000 - oczko w głowie Trenitalii