Największa makieta kolejowa w Polsce na stadionie w Gdańsku

Największa makieta kolejowa w Polsce na stadionie w Gdańsku

28 czerwca 2016 | Autor: Tomasz Larczyński
PODZIEL SIĘ

Do 28 sierpnia w przestrzeniach konferencyjnych letnickiego stadionu będzie można cieszyć oczy rozbudowaną koleją modelową w skali H0 w formie Wielkiej Makiety Kolejowej. Czy podczas pobytu nad morzem warto poświęcić czas na tę atrakcję?

Fot. Tomasz Larczyński

Najpierw kilka liczb: długość torów to ponad kilometr, kabli potrzebnych do zasilania i sterowania – 14 kilometrów, a rozjazdów mamy ponad 150. Sprawia to, że produkt firmy Makieta City jest bezapelacyjnie największy w Polsce. Z drugiej strony bardzo daleko jej do makiet, które znajdziemy niedaleko za granicami Polski – Miniatur Wunderlands w Hamburgu czy Království železnic w Pradze [tu może odnośnik do tekstu na portalu o tym drugim], choć z pewnością mobilny charakter makiety, przewożonej po Polsce, warunkuje pewne ograniczenia.

Odwzorowanie sieci kolejowej i budynków stacyjnych jest bardzo drobiazgowe i realistyczne. Niestety, nie są to budowle istniejące w rzeczywistości (także nazwy stacji są fikcyjne), i to mimo tego, że twórcy makiety mówią o inspiracjach Dolnym Śląskiem, gdzie przecież przepięknych krajobrazów kolejowych i budowli jest w bród. Również tabor jest mieszaniną przypadkowych przewoźników i typów, często w Polsce nigdy nie spotykanych (choć odnotować trzeba obecność realistycznie oddanych składów Przewozów Regionalnych z wagonami Görlitz Bmnopux). Samochody na sąsiadujących drogach to nieruchome modele – ruchomych, poruszających się na magnesach, nie spotykamy. Również i to jest różnicą w stosunku do przywołanych przykładów niemieckich i czeskich, które odwzorowują rzeczywistość nie tylko z rozmachem, ale i humorem (w Pradze można zobaczyć np. Lemoniadowego Joe czy tirówki… ). Nie jest też pokazana zmiana w oświetleniu między dniem a nocą, zaś oświetlenie pociągów (zarówno światła zewnętrzne, jak i oświetlenie wewnętrzne) jest włączone w poszczególnych pociągach zupełnie losowo. Pominięto też sieć trakcyjną, a jednostki elektryczne jeżdżą ze złożonymi pantografami, co obniża uczucie realizmu.

Ruch prowadzony jest w oparciu o maksymalną przepustowość zainstalowanej infrastruktury, więc na makiecie zawsze sporo się dzieje (inaczej niż na makietach odwzorowujących realne sytuacje ruchowe), a ponadto zainstalowane co kilka metrów przyciski pozwalają na samodzielne włączenie dodatkowych atrakcji, np. ruch kosiarzy na polu czy turbin wiatrowych. Oprócz głównej makiety można przyjść z własnymi modelami i uruchomić je na osobnej linii (bez elementów makietowych), po obowiązkowym przeszkoleniu.

Dużym zawodem jest niedopasowanie do potrzeb najmłodszych dzieci – te poniżej jednego metra wzrostu właściwie nie mają tam czego szukać. Sama makieta jest bowiem tak wysoko, że niczego nie zobaczą, chyba, że noszone na barana – ale przecież największa frajda dla nich to samodzielne śledzenie pociągów. Takie umieszczenie makiety jest spowodowane koniecznością możliwości technicznego dojścia od dołu w celu eliminacji usterek – lecz wystarczyło w dwóch czy trzech miejscach postawić proste podesty. Dla najmłodszych przewidziany jest wprawdzie kącik zabaw, jednak składa się on wyłącznie z kilku stanowisk jednej i tej samej drewnianej kolejki. „Testowany” maluch po pół godzinie był już znudzony – choćby w Pradze dojście do takiego stanu zajmuje nie pół godziny, a pół dnia…

Czy zatem warto wydać dość sporą kwotę 20 zł (dzieci 17 zł, poniżej 3 r.ż. wstęp bezpłatny)? Odpowiedź jest dwojaka – jak już wspomniano, to największa makieta w Polsce, więc konkurencji niejako automatycznie u nas nie ma, z drugiej strony – jeśli ktoś widział bardziej rozbudowane egzemplarze zagraniczne, to na Makieta City raczej się zawiedzie.

PODZIEL SIĘ