Miętek: czarny dzień dla maszynistów

Miętek: czarny dzień dla maszynistów

04 lipca 2016 | Źródło: Kurier Kolejowy
PODZIEL SIĘ

Maszynista uznany przez sąd za winnego nieumyślnego spowodowania katastrofy kolejowej na stacji Baby 12 sierpnia 2011 r. musiał się stawić dziś w areszcie w Częstochowie celem odbycia kary. Za wypadek, który przydarzył się w trakcie wykonywania obowiązków służbowych sąd skazał go na surowy wyrok - 3,3 lata więzienia. – Dzisiejszy dzień zapisze się czarną zgłoską w środowisku maszynistów i kolejarzy – mówi Leszek Mietek, prezydent Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce.

Fot. Jacek Poniewierski, ZZMK

W związku z tym, związkowcy rozpoczynają akcję piętnującą „haniebne” orzeczenie polskiego systemu wymiaru sprawiedliwości i przeciwdziałającą zagrożeniom  bezpieczeństwa ruchu kolejowego.

– Musimy być bezwzględni dla wszelkich zagrożeń dla bezpieczeństwa, dlatego m.in. zaapelowałem do maszynistów, aby przy najdrobniejszych uchybieniach w tym względzie zatrzymywali pociągi. Musimy zrobić wszystko by na polskich torach nikt nie ginął wskutek zaniedbań systemowych – wyjaśnia Leszek Miętek. – Z odpowiedzialnego kolejarza cieszącego się dobrą opinią przełożonych zrobiono kozła ofiarnego i potraktowano niczym pospolitego przestępcę, aby odsunąć podejrzenia od wadliwego działania urządzeń systemu sterowania ruchem na polskich kolejach – dodaje.  

Do katastrofy kolejowej w Babach doszło 12 sierpnia 2011 roku około godziny 16. Pociąg  TLK relacji Warszawa Wschodnia - Katowice wjechał na stację kolejową Baby z nadmierną prędkością. Lokomotywa wykoleiła się i uderzyła w nasyp. W wypadku zginęły dwie osoby zaś 162 pasażerów zostało poszkodowanych.

Zaznaczmy, że w sprawie zgromadzono szeroki materiał dowodowy, który zawiera zeznania zarówno pracowników feralnego pociągu, jak i nastawni w Babach. Oprócz tego śledczy przeprowadzili ekspertyzy wykonane przez specjalistów z Instytutu Kolejnictwa. Wszystkie te opinie nie pozostawiały wątpliwości, że winnym tragedii jest maszynista Tomasz G., który ze zbyt dużą prędkością wjechał na zwrotnicę i doprowadził do wykolejenia się lokomotywy i czterech wagonów.

Według Leszka Miętka to „stronniczy wyrok”, który nie uwzględnił argumentów obrony przemawiających za tym, że „prawdopodobnie zawiodła sygnalizacja”. W toku postępowania sąd zawierzył jedynie raportowi Państwowej Komisji Badania Wypadków Kolejowych oraz Instytutowi Kolejnictwa, będącemu „sędzią we własnej sprawie”, gdyż – jak przypomina prezydent związku maszynistów - IK opracowuje, opiniuje i wdraża na sieci PKP PLK urządzenia sterowania ruchem kolejowym.

Związkowcy zaznaczają, że wymiar sprawiedliwości nie zgodził się na powołanie innych biegłych (spoza IK) i nie dopuścił dowodów obrony dotyczących nieprawidłowości w działaniu systemów sterowania ruchem kolejowym na stacji w Babach (nie tylko 12 kwietnia 2012 r., ale i 21 marca 2013 r.). Nie dociekał też czy incydenty miały i mają miejsce częściej (np. Warszawa Zachodnia 10 października 2011 r. i 12 lipca 2012 r., Szamotuły) oraz w czym tkwi ich istota. Ponadto, sąd nie wziął pod uwagę wniosków instytucji państwowych, np. decyzji Urzędu Transportu Kolejowego nakładającej ograniczenia eksploatacyjne na stacji Baby w 2013 roku ze względu na fatalnie działającą sygnalizację.

Jak przypomina Leszek Miętek, w ostatnim czasie tylko profesjonalizmowi maszynistów zawdzięczać można, że nie doszło do katastrofy w Dęblinie (27 kwietnia 2015 r.) oraz Łowiczu (18 lutego 2015 r.), w wyniku skierowania wypełnionych pasażerami pociągów na tory zajęte.

PODZIEL SIĘ