M. Pawłowski: „nie” dla dalszej prywatyzacji

M. Pawłowski: „nie” dla dalszej prywatyzacji

12 lipca 2016 | Źródło: RW
PODZIEL SIĘ

Prywatyzacja nie jest panaceum na wszystkie bolączki, zwłaszcza w momencie, w którym wyprowadzamy dany podmiot na prostą. Prywatnego inwestora zaczniemy poszukiwać dopiero wówczas, gdy będziemy potrzebowali kapitału na rozwój Grupy PKP albo spłatę zobowiązań z minionych lat – mówi Mirosław Pawłowski, prezes Polskich Kolei Państwowych SA w rozmowie z "Kurierem Kolejowym".

Fot. PKP S.A.

Panie prezesie, proszę na początek powiedzieć, co otrzymał pan w spadku po poprzednikach?

Bilans otwarcia wglądał tak, że zastaliśmy totalne nieprzygotowanie do realizacji perspektywy finansowej 2014-2020. Obrazowo rzecz ujmując, weszliśmy na pokład pociągu inwestycyjnego dopiero w 2016 r., czyli spóźnieni o dwa lata, w ciągu których nie wykorzystaliśmy ani jednej złotówki z unijnego budżetu. Gorzej, nie mamy przygotowanego żadnego projektu do realizacji. Zaznaczam, minęło dwa lata nowej perspektywy, nad którą nikt się nie pochylił. I to przeszło bez echa, temat był przemilczany. Zachłystywano się efektami poprzedniej perspektywy 2007-2013. Wskazywano na wysokie wykorzystanie środków w 2014 r., a szczególnie 2015 r. zamiast już wtedy myśleć o przyszłości. Nikt nie pytał dlaczego nie realizujemy nowej perspektywy. W ostatnim czasie przypomniano sobie o tym i oczekuje się od nas w ciągu 2-3 miesięcy uruchomienia gigantycznego przedsięwzięcia. Tymczasem samo przygotowanie procesu inwestycyjnego, zanim wbije się przysłowiową łopatę w ziemię, trwa kilka lat. Trzeba podkreślić, że 80 proc. czasu realizacji inwestycji infrastrukturalnej zajmuje przygotowanie, a jedynie 20 proc. jej fizyczne wykonanie. To nieprędko się zmieni.

Znaczącej poprawy wymaga również park taborowy PKP Intercity, którego naprawy nie były realizowane w wystarczającym stopniu w ostatnich latach. Co prawda, narodowy przewoźnik dysponuje już Pendolino, FLIRT-ami oraz Dartami, to jednak wciąż mamy dużą liczbę wagonów odstawionych na boczne tory. One czekają na modernizację, która dostosuje stary tabor do nowych wymogów technicznych. Tu widzę duży potencjał do wykorzystania.

Czy obecny zarząd utrzyma w mocy plany poprzedników dotyczące prywatyzacji spółek z grupy PKP? Jeśli chodzi o PKP Intercity to we wrześniu 2014 r. Jakub Karnowski, poprzedni prezes PKP SA wskazywał, że rok 2017 lub 2018, to daty, kiedy spółka mogłaby zadebiutować na Giełdzie Papierów Wartościowych.

Uważam, że ten operator dysponuje takim potencjałem, że jest w stanie samodzielnie funkcjonować na rynku i zarabiać pieniądze. Prywatyzacja nie jest panaceum na wszystkie bolączki, zwłaszcza w momencie, w którym wyprowadzamy dany podmiot na prostą. Unowocześnianie parku taborowego kosztem miliardów złotych spowodowało, że pasażerowie powrócili na kolej. Podstawowe zadanie, czyli przyciągnięcie klienta do usługi kolejowej, jest spełniane. Prywatyzacja nie jest zatem konieczna. Prywatnego inwestora zaczniemy poszukiwać dopiero wówczas, gdy będziemy potrzebowali kapitału albo na rozwój podmiotu, albo staniemy w jakiejś innej sytuacji, w której grupa będzie potrzebowała środków np. na spłatę zobowiązań z minionych lat lub też wynikających z przedsięwzięć rozwojowych. Firma, która stanie na nogi, będzie generowała zysk, wcale nie musi podlegać prywatyzacji.

Cały wywiad z Mirosławem Pawłowskim, prezesem PKP S.A. przeczytasz w lipcowym numerze miesięcznika „Kurier Kolejowy”.

PODZIEL SIĘ