Cieszyn odradza się jak Feniks z popiołów

Cieszyn odradza się jak Feniks z popiołów

09 lipca 2017 | Źródło: Jacek Zemła
PODZIEL SIĘ

Choć Cieszyn jest pięknym i godnym odwiedzenia miastem, tylko nieliczni turyści docierają tutaj koleją. Są to najczęściej goście z Czech, gdyż połączenia z tego kraju stanowią większość pociągów, jakie dojeżdżają do Cieszyna.

Fot. Jacek Zemła

Regularnie, w dwugodzinnym takcie, kursuje tu dziewięć par „motoraczków” ze stacji Frydek-Mistek przez Český Těšín. Od strony polskiej do Cieszyna kursuje zaledwie siedem połączeń z Czechowic Dziedzic przez Zebrzydowice, z czego większość tylko w dni robocze. W weekendy, kiedy z kolei korzystają turyści, w cieszyńskim rozkładzie nie ma prawie nic, a już o jakimkolwiek takcie można tylko pomarzyć...

W cieniu wielkiego dworca za Olzą

Stacja Cieszyn od początku swojego istnienia, czyli od 1888 r. leżała na szlaku Frydek – Bielsko. Od zawsze znajdowała się „w cieniu” wielkiego i ruchliwego dworca w leżącej na lewym brzegu Olzy części miasta, czyli dzisiejszego Českego Těšína. Wybudowana na uboczu, nad brzegiem rzeki Bobrówki nigdy nie pełniła reprezentacyjnej roli. Dopiero po podziale Śląska Cieszyńskiego w 1920 r. pomiędzy Polskę i Czechosłowację stacja nabrała większego znaczenia. Stała się bowiem jedyną po polskiej stronie miasta, w dodatku strategiczną w obliczu narastającego konfliktu pomiędzy Polską a naszymi południowymi sąsiadami.

Był to więc czas rozbudowy cieszyńskiego dworca, aczkolwiek odbywała się ona stopniowo i przy najmniejszych możliwych nakładach. Miasto nie doczekało się nowego obiektu na miarę swej wielkości i znaczenia, ale kolejnych dobudówek, ramp i peronów, które „doklejano” do już istniejącego budynku. W roku 1938 doszło do aneksji Zaolzia i problem sam się rozwiązał, gdyż Polska znów uzyskała dostęp do lewobrzeżnej części miasta oraz znajdującego się tam wielkiego dworca, który nazwano Cieszynem Zachodnim. Dworzec nad Bobrówką pozostał na długie lata małą i senną stacyjką...

Rewolucji nie było

W okresie międzywojennym, a dokładnie w roku 1934, Cieszyn zyskał długo oczekiwane połączenie z Zebrzydowicami, dzięki czemu mieszkańcy mogli bez konieczności nadkładania drogi podróżować pociągami w rejon Rybnika oraz na cały Górny Śląsk. Mała stacyjka stała się więc stacją węzłową, wyprowadzono z niej jednotorową linię, która w równie małych Zebrzydowicach połączyła się z istniejącą tu już od 1855 r. magistralą C.K. Uprzywilejowanej Kolei Północnej Cesarza Ferdynanda. Od lat 20. znajdowała się tam spora stacja graniczna, obsługująca ruch pasażerski i towarowy między Polską a Czechosłowacją. Dzięki krótkiej, bo zaledwie 16-kilometrowej linii, mieszkańcy Cieszyna i okolic zyskali dostęp do międzynarodowych, kwalifikowanych, jakbyśmy to dzisiaj powiedzieli, pociągów jadących w głąb Polski i Europy. Łatwiej było dostać się koleją do Katowic czy Krakowa, nie mówiąc o Warszawie. Jednak nowa linia nie wywołała rewolucji na stacji w Cieszynie. Nie spowodowała wzniesienia nowego budynku, o czym mówiło się już od odzyskania przez Polskę niepodległości, nie rozbudowano także znacząco stacyjnej infrastruktury. Trudno oprzeć się wrażeniu, że przez całe niemal dwudziestolecie cieszyński dworzec nie miał szczęścia. Zawsze musiał ustępować jakimś ważniejszym inwestycjom, jak choćby budowie linii Skoczów – Chybie w latach 20.

Hakiem zniszczyli podkłady

Podczas II wojny światowej cieszyński dworzec znów stracił na znaczeniu, gdyż ciężar obsługi pasażerów przeniósł się ponownie do Českego Těšína, nazwanego przez Niemców Teschen Hauptbahnhof. Na prawym brzegu Olzy pozostała jedynie senna stacyjka o nazwie Teschen Ost, z której kursowały pociągi lokalne. W 1945 r. wycofujący się okupanci zniszczyli specjalnym hakiem wleczonym za lokomotywą podkłady na linii z Cieszyna do Goleszowa (kierunek Bielsko). Dlatego regularne kursy na tej trasie uruchomiono dopiero jesienią 1946 r., po dokonaniu niezbędnych napraw. Wcześniej ruszyły pociągi do Zebrzydowic, choć i tu na początku jeździły one tylko do stacji Kaczyce, gdyż dalej tor był uszkodzony. Gdy już wszystko wróciło do porządku, stacja Cieszyn żyła swoim niespiesznym życiem przez kolejne 40 lat. Kilka pociągów na dobę do Bielska-Białej, tyleż samo do Zebrzydowic i ani jednego na czeską stronę Olzy. Tak wyglądał standard obsługi podróżnych aż do połowy lat 80., gdy zelektryfikowano wychodzące ze stacji linie a pod Kaczycami ruszyła nowa kopalnia węgla kamiennego „Morcinek”.

„Morcinek” ożywił, ale na krótko

Otwarcie kopalni i jej krótka, bo zaledwie 12-letnia eksploatacja spowodowała chwilowe ożywienie na cieszyńskim dworcu. To wtedy właśnie zbudowano nowe perony i nastawnię, która zeszpeciła swym wyglądem całą urokliwą stacyjkę. Wtedy również uruchamiano największą liczbę pociągów w kierunku Zebrzydowic, które miały dowozić górników do pracy. Urobek z kopalni raczej przez Cieszyn nie jeździł, był ekspediowany w głąb kraju głównie przez Zebrzydowice. W 1994 r. cieszyńska stacja została po raz ostatni zmodernizowana. Wymieniono wówczas rozjazdy oraz semafory kształtowe na świetlne. Rok później, po 40 latach przerwy, wznowione zostały przewozy pasażerskie pomiędzy Cieszynem a Czeskim Cieszynem. Jednak ten boom nie trwał długo. Upadek kopalni „Morcinek” w Kaczycach w roku 1998 sprawił, że cały region popadł w marazm gospodarczy. Pasażerów zaczęło bardzo szybko ubywać, co spowodowało drastyczne cięcia w rozkładach jazdy, aż w końcu w 2009 r. całkowitą likwidację połączeń pasażerskich z Cieszyna w kierunku Bielska i Katowic.

To jednak nie koniec

Wydawać by się mogło, że tu powinna kończyć się historia cieszyńskiej stacji na prawym brzegu Olzy, ale nic bardziej mylnego. Po kilku latach dewastacji i rozkradania majątku kolejowego obiekty stacyjne nieodpłatnie przejęło miasto. Pojawiła się koncepcja rewitalizacji tego miejsca i utworzenia tu miejskiego centrum przesiadkowego. Na przełomie lat 2015/2016 zarządca infrastruktury kolejowej wykonał remont peronów, zyskały one nową nawierzchnię z kostki brukowej, zostały nieco skrócone oraz oznakowane trójjęzycznymi tablicami informacyjnymi. 13 grudnia 2015 r. wznowione zostały połączenia z Czeskim Cieszynem, tym razem obsługiwane przez Koleje Czeskie. W 2016 r. miasto otrzymało dotację na budowę zintegrowanego węzła przesiadkowego w Cieszynie. Z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego 2014-2020 pochodzić będzie prawie 10,5 mln zł, a całkowity koszt robót to 17 mln 408 tys. zł. Prace już ruszyły, dworzec jest obecnie w przebudowie. Jego główny budynek zostanie odrestaurowany, a dobudówki, w tym drewnianą poczekalnię, rozebrano.

 

 

PODZIEL SIĘ