Transport bezemisyjny zasilany z budżetu

Transport bezemisyjny zasilany z budżetu

18 lipca 2018 | Autor: AB
PODZIEL SIĘ

Obecnie w polskich miastach pasażerów wozi zaledwie 90 autobusów elektrycznych. Rząd zakłada, że za dziesięć lat będą ich w sumie 3 tysiące. Tempo zamówień kolejnych pojazdów elektrycznych, w tym trolejbusów, a także autobusów na CNG jest imponujące, dlatego też założenia Ministerstwa Energii wydają się realne. Dodatkowo na elektromobilności skorzysta nasza branża automotive.

Fot. wikipedia / commons - Lukas 3z

22 lutego tego roku weszła w życie przygotowana przez Ministerstwo Energii ustawa o elektromobilności i paliwach alternatywnych. Zgodnie z założeniami rządu nowe prawo powinno stworzyć warunki do rozwoju i upowszechnienia transportu wykorzystującego paliwa alternatywne, takie jak: sprężony i skroplony gaz ziemny (CNG i LNG) oraz wodór, a przed wszystkim – energię elektryczną. Celem ustawy jest nie tylko wsparcie nieemisyjnych środków transportu – co przełoży się na poprawę stanu powietrza w polskich miastach – ale ma też pomoc w unowocześnieniu polskiego sektora energetycznego.

Ustawa dotyczy zarówno prywatnych samochodów elektrycznych, nabywcy których będą mogli skorzystać z pewnych przywilejów (np. korzystne warunki amortyzacji, niższa akcyza, jazda pasem dla autobusów), jak też transportu publicznego. Nowe przepisy mają m.in. ułatwić budowę stacji zasilania energią elektryczną oraz CNG/LNG, uregulować handel energią do zasilania baterii w samochodach oraz skłonić samorządy do wymiany części autobusów z silnikiem diesla na elektrobusy. Zgodnie z zapisem ustawy do 2028 r. po drogach powinny jeździć trzy tysiące autobusów elektrycznych.

100 nowych pojazdów w tym roku

Nowa ustawa jest odpowiedzią ma unijne dyrektywy zakładające odchodzenie od napędów szkodzących środowisku, ale polskie samorządy inwestują w tabor zasilany CNG już od kilku lat. Autobusy elektryczne też nie są już całkowitym novum, gdyż pierwszy autobus elektryczny w Polsce (Solaris Urbino 12 Electric) zaczął kursować w Jaworznie już w 2015 r.
Maciej Mazur, dyrektor zarządzający Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA) informuje, że obecnie po ulicach polskich miast jeździ 90 autobusów elektrycznych, a samorządy zamierzają pozyskać kolejne 100 w najbliższych miesiącach. Jeśli chodzi o autobusy z napędem CNG, to w eksploatacji jest aktualnie ok. 350 pojazdów z napędem gazowym, a w potwierdzonych planach operatorów jest zakup kolejnych 70.

Wiosną 2018 r. PSPA przedstawiło przygotowany we współpracy z Izbą Gospodarczą Komunikacji Miejskiej interesujący raport pt. „Paliwa alternatywne w komunikacji miejskiej”, obrazujący wdrażanie elektromobilności w Polsce. Wynika z niego, że w zaledwie 40 proc. dużych gmin są jakieś autobusy (przynajmniej jeden) z alternatywnym napędem. Najwięcej autobusów na CNG znajduje się w Tychach (74), Rzeszowie (69), Radomiu (42) i Górnośląskim Regionie Przemysłowym (przedsiębiorstwo Transgór Mysłowice jest w posiadaniu 42). Z kolei najwięcej autobusów elektrycznych jeździ po Krakowie (26), Jaworznie (23) i Warszawie (21), a największe zamówienie na elektrobusy złożyła Zielona Góra (47). Pozostałe samorządy wdrażające elektromobilność w transporcie publicznym mają od 1 do 10 autobusów elektrycznych.

Ustawa o elektromobilności zakłada, że do 2028 r. 30 proc. autobusów należących dla samorządów powinny stanowić autobusy elektryczne. Obecnie w Polsce jest eksploatowanych w sumie ok. 11,5 tys. autobusów, co oznacza, że za dziesięć lat ponad 3 tys. z nich powinno posiadać napęd elektryczny. Czy uda się ten plan zrealizować, skoro na razie nie mamy nawet stu takich pojazdów?
– Realizacja planów zawartych w ustawie jest zadaniem bardzo ambitnym, ale przy zastosowaniu odpowiednich narzędzi wsparcia – realnym. Należy patrzeć na rynek autobusów zeroemisyjnych z optymizmem, mając jednakże świadomość, iż ceny elektrobusów są nadal dwukrotnie wyższe od ceny autobusów z silnikiem diesla, a zasięgi wprawdzie coraz większe, lecz cały czas niższe niż odpowiedników konwencjonalnych – podkreśla Maciej Mazur. –  Transport publiczny zeroemisyjny ma jednak szansę rozwijać się bardzo dynamicznie z racji zapewnienia odpowiednich mechanizmów umożliwiających dofinansowanie pojazdów z napędem elektrycznym. Samorządy mogą skorzystać nie tylko ze źródeł krajowych, ale też z funduszy unijnych – dodaje.

Stopniowe odejście od spalin

Na rozwój publicznego transportu o napędzie alternatywnym na okres 10 lat przeznaczono w Polsce 11,2 mld zł, z czego 9 mld zł ma pochodzić z Funduszu Niskoemisyjnego Transportu, a 2,32 mld zł z Programu Gepard 2. Z kolei Bruksela w perspektywie budżetowej 2014-2020 przeznaczyła dla Polski na rozwój niskoemisyjnego transportu publicznego 11,4 mld zł. Ze środków można skorzystać w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko, Regionalnych Programów Operacyjnych oraz z kilku innych programów jak JASPERS czy JESSICA.

W związku z zachętami finansowymi oraz koniecznością poprawy powietrza w aglomeracjach udział autobusów napędzanych paliwami alternatywnymi będzie się systematycznie zwiększał. Szczególnie że programami celowymi objęto ok. 80 proc. gmin i powiatów o populacji przekraczającej 50 tys. mieszkańców. Ustawa o elektromobilności i paliwach alternatywnych nakłada na jednostki samorządu terytorialnego obowiązek wymiany części floty autobusowej na pojazdy bezemisyjne, ale nie w jednym obligatoryjnym terminie. Jej autorzy założyli stopniową wymianę autobusów.  Udział pojazdów zeroemisyjnych we flotach ma wynieść 5 proc. do 2021 r., a docelowe 30 proc. powinno być osiągnięte siedem lat później.

Elektromobilność powinna być szansą rozwoju przemysłu. Za sprawą programu E-bus: Polski Autobus Elektryczny w polskich zakładach od 2023 r. ma być produkowanych tysiąc autobusów elektrycznych rocznie. Zgodnie z założeniami Polskiego Funduszu Rozwoju w tym samym roku po polskich miastach powinno poruszać się 1500 autobusów elektrycznych (ok. 13 proc. całego taboru w kraju).

 Fragment artykułu pochodzi z czasopisma Kurier Kolejowy nr 5/3355 maj 2018

PODZIEL SIĘ