Czy wspólny bilet to początek konsolidacji kolei w Polsce?

Czy wspólny bilet to początek konsolidacji kolei w Polsce?

26 maja 2019 | Autor: Marcin Zieliński | Źródło: Kurier Kolejowy
PODZIEL SIĘ

Kiedyś kupowało się bilet na pociąg i jechało gdzie trzeba. Był jeden przewoźnik i jeden dystrybutor biletów – PKP. Do tej pory mimo zdywersyfikowanego rynku przewozów pasażerskich słowa PKP i pociąg to prawie synonimy. Z reszta nie jedyne, moi znajomi starszej daty mówią, że aby zatankować paliwo jadą na „cepeen” bez względu na to jakiego operatora jest to stacja benzynowa.

Fot. PKP Informatyka

Czemu służy wspólny  bilet?

Na pewno komfortowi pasażera, który nie musi kupować biletów u kilku przewoźników. Daje też możliwość zakupu biletów przez zintegrowane platformy internetowe, dla których proces dystrybucji biletów stał się prostszy.

Diabeł siedzi w szczegółach i cieszy się z reklamacji

Moim zdaniem największym problemem związanym ze wspólnym biletem są rozliczenia między przewoźnikami, wtedy gdy pociągi się nie skomunikowały i pasażer złożył reklamacje, i reklamacja ta obiega przewoźników, no bo przecież ktoś powinien odpowiedzieć, przeprosić, zwrócić pieniądze. I nie zawsze jest to oczywiste. Sam proces reklamacji na kolei zawsze będzie budził emocje i tu wspólny bilet nie pomaga.

A gdyby za wspólnym biletem poszła konsolidacja przewoźników pasażerskich?

I pierwszy etap konsolidacji obejmowałby PKP Intercity i Przewozy Regionalne.  Czyli dwóch największych przewoźników dalekobieżnych. Byłby jeden bilet dla obydwu, a właściwie jednego przewoźnika, który obejmowałby również część kolei regionalnych, dla których usługę świadczą Przewozy Regionalne. Sam się zastanawiam czy to dobry model, ale chyba tak. Wspiera go ekonomia. Jeśli większość kolejowych połączeń pasażerskich jest dotowana, to podmiot który je obsługuje nie ma znaczenia, ktokolwiek to będzie dostanie dofinansowanie od Skarbu Państwa. Bez względu na to czy pasażerowie pojadą na jednym wspólnym bilecie, czy kupią go u każdego przewoźnika osobno. I tak będzie dotacja.

To może faktycznie skonsolidować kolej. I mieć jeden bilet. Może. Trzeba wziąć pod uwagę model finansowania kolei regionalnych – część taboru jest ze środków unijnych. Gdyby były one obsługiwane przez jedną grupę kolejową to nie zawsze marszałkowie mogliby przyznać dotacje. I tabor byłby droższy.

Wspólny bilet w świecie big data

Dane o podróżnych, są bardzo atrakcyjnym towarem i bardzo wiele firm zapłaci za nie krocie. Zwłaszcza za te, które może powiązać z telemetrią, czyli namierzaniem smartfona podróżnych. I tu wspólny bilet, czyli kupno jednego biletu, najczęściej elektronicznie może powodować, że operator tego biletu będzie dysponować niewyobrażalnie wielką liczbą danych, które przetworzy, wykorzysta, sprzeda, przekaże nieodpłatnie albo nie zrobi z nimi nic.

Podsumowanie

Zdaniem autora we wprowadzeniu wspólnego biletu chodzi nie tylko o wygodę pasażerów. Chodzi też o kontrolę i informację o podróżach prywatnych i służbowych w społeczeństwie. No bo przecież nie o zyski z usług przewozowych, bo te podobno są dotowane. Chyba, że jedyny zysk będzie ze sprzedaży danych usługodawcom internetowym. Zdaniem autora wcześniej czy później dojdzie do konsolidacji przewoźników i wtedy każdy bilet będzie wspólnym biletem.