Efekt Pendolino. Czyli czemu Polacy wrócili do pociągów?

Efekt Pendolino. Czyli czemu Polacy wrócili do pociągów?

10 lipca 2019 | Autor: Marcin Zieliński | Źródło: Kurier Kolejowy
PODZIEL SIĘ

Dawno temu, jeszcze w latach osiemdziesiątych zeszłego stulecia pociąg był podstawowym środkiem transportu. Samochodów było mniej, a tanie linie nie zostały jeszcze wtedy wymyślone. A nawet gdyby były to przed upadkiem muru berlińskiego były dla nas niedostępne. Pozostawała podróż maluchem albo pociągiem.

Fot. Marcin Zieliński

Do pociągu wchodziło się przez drzwi. Bagaże podawał się przez okno. Niektórzy wchodzili przez okno. Przy dzisiejszych standardach bezpieczeństwa byłoby to niemożliwe. Potem w latach dziewięćdziesiątych ludzie przesiedli się do samochodów.

W Polsce wystąpiła motoryzacyjna gorączka. Pojawiło się mnóstwo importowanych używanych samochodów, a Polacy stali się wielbicielami diesla z turbiną. Posiadanie samochodu z silnikiem oznaczonym TDI było elementem wysokiego statusu społecznego.

Każdy chciał mieć samochód i jeździć nim. Pojawiło się mnóstwo samochodów służbowych. Pociąg stracił na atrakcyjności. Panował stereotyp, że pociągi są brudne oraz, że punktualność jest zjawiskiem obcym na kolei. Do tego dołożyły się również remonty sieci kolejowej, które wydłużyły czas przejazdu np. z Warszawy do Gdańska. I trochę to trwało. A potem przyjechało do nas Pendolino. PKP Intercity podarowało nam odrobinę luksusu. I podróż pociągiem stała się modna.

Ludzie zaczęli znowu jeździć pociągami, na początku służbowo. Potem też prywatnie. Podróż pociągiem Pendolino, czyli EIP – Expres Intercity Premium, na przykładowej trasie z Warszawy do Katowic albo do Krakowa kosztuje PLN 150, na tej samej trasie podróż pociągiem EIC kosztuje PLN 139, ale można też pojechać pociągiem, w którym bilet drugiej klasy kosztuje PLN 60. I paradoksalnie te tańsze pociągi wcale nie jadą dużo dłużej niż te, w których bilet kosztuje ponad dwa razy więcej. Pociągi są czyste a obsługa uprzejma.

Podróż pociągiem staje się coraz bardzie popularna. Nie wymaga prowadzenia samochodu, nie ma ryzyka dostania mandatu za przekroczenie prędkości. Jest też komfortowa. Obserwujemy też tendencje związane z ekologią. Pociąg i tak pojedzie zgodnie z rozkładem, alternatywnie jadąc samochodem kierowca emitowałby CO2 NOx itp. To coraz częstszy argument. Zwłaszcza u pasażerów podróżujących służbowo. Paradoksalnie około 20% pasażerów stanowią studenci, co oznacza tylko jedno – znajdują ofertę dla siebie, kupują w przedsprzedaży i jeżdżą taniej.

Dodatkowo diesel w prywatnym samochodzie wychodzi z mody, teraz modne są hybrydy i samochody elektryczne. Pojawiła się ekonomia używania a nie posiadania. Czego najlepszym przykładem jest wynajem samochodów na minuty.

Ponadto obserwujemy też zjawisko wzrostu zamożności społeczeństwa. Co przekłada się na zmianę nawyków konsumpcyjnych. To może wpłynąć na wzrost prywatnych podróży EIP, czyli wzmocnienie efektu Pendolino. Czego życzę i PKP Intercity jako operatorowi marki EIP oraz i Alstomowi – czyli producentowi i firmie serwisującej te pociągi.

 

PODZIEL SIĘ