Święto dawnych lokomotyw – podsumowanie

Święto dawnych lokomotyw – podsumowanie

30 kwietnia 2012 | Autor:
PODZIEL SIĘ

XIX Parada Parowozów w Wolsztynie jest już historią. Uczestnicy imprezy na nudę nie narzekali, wrażeń mieli pod dostatkiem, ale – jak pisze nasz reporter – w beczce parowozowego miodu znalazła się łyżka dziegciu.

Edyta Ceranowska - Wójcicka

Ostatni weekend kwietnia można śmiało uznać za pierwszy letni weekend w tym roku. Kto spędził go w Wolsztynie ten miał okazję zobaczyć wspaniałe parowozy buchające kłębami dymu i pary. Największe w Polsce i być może w Europie święto miłośników kolei uświetniło 7 lokomotyw z Polski, 2 z Niemiec (a nie jak wcześniej zapowiadano 4) i 2 z Czech.

Piękno Pięknej Heleny
Podczas prezentacji lokomotyw prowadzący imprezę opowiadał historię każdej z nich. „Piękna Helena” - wybrana najpiękniejszą lokomotywą parady – liczy już sobie 75 lat. Pm36-2, bo takie jest jej oznaczenie, miała siostrę bliźniaczkę: Pm36-1 z aerodynamiczną osłoną. Niestety, bliźniaczka zaginęła podczas wojny. Według najbardziej prawdopodobnej wersji swój żywot zakończyła w sowieckiej niewoli.

Piękna Helena bez osłony w Wolsztynie prezentowała się wspaniale, ale goście parady nie byli zadowoleni z jej wyglądu – organizatorzy zawiesili na jej „nosie” reklamę Parady Parowozów 2012, która właśnie się odbywała.

Łup wojenny Ty2
Z Berlina do Wolsztyna przybyły opalany mazutem, co ponoć sprawia, że kabina maszynisty lśni czystością, parowóz 01 509 oraz lokomotywa BR 52 8177 z wagonami tworzącymi skład retro. Miłośnicy kolei mogli go porównać z obecnym na imprezie parowozem Ty2-911. Otóż lokomotywa ta także należy do serii BR 52. Produkcja parowozów tej serii rozpoczęła się w trakcie II wojny światowej. Po jej zakończeniu wiele egzemplarzy pozostało poza niemieckimi strefami okupacyjnymi.

Te, które były w Polsce, trafiły do służby w PKP z nowym oznaczeniem Ty2. Dlatego też egzemplarz Ty2 obecny na paradzie może się poszczycić wieloma rolami filmowymi, często grał samego siebie z wczesnych lat dzieciństwa, gdy pracował dla III Rzeszy. Ty2-911 gwysąpił m.in. w „Liście Schindlera”, Pianiście”, czy w filmie „Karol - człowiek, który został papieżem”.

Nocne manewry
W trakcie manewrów osiem lokomotyw zostało schowanych do miejsc, z których wyjeżdżały w trakcie wieczornego pokazu „Światło, dźwięk i para”. Widowisko poprowadził Bogusław Wołoszański, który z opisu każdej z lokomotyw przechodził do ważnych zdarzeń historycznych w XX wieku, od nieudanego zamachu na Hitlera, przez wzniesienie muru berlińskiego, aż po poznański czerwiec ’56 i upadek komunizmu. Podczas widowiska lokomotywy wyjeżdżały z budynku parowozowni i były prezentowane na obrotnicy. W tym czasie w huku wystrzałów i w światłach laserów aktorzy przebrani w stroje z epoki przedstawiali opisywane przez p. Bogusława zdarzenia. Taka lekcja historii na pewno nikogo nie mogła zrazić do siebie nudą.

Łyżka dziegciu…
XIX Parada Parowozów obfitowała w mnóstwo wrażeń i zachwycała nawet osoby, które nie są miłośnikami kolei. Warto wspomnieć o łyżce dziegciu, która w beczce parowozowego miodu niewątpliwie się znalazła. Sprawdzianu nie zdała obsługa parady, która co rusz wchodziła w kadr osobom łaknącym jak najlepszych zdjęć z tego jakże niecodziennego wydarzenia.

Bezpieczeństwo rzecz nadrzędna, ale przeganianie z miejsca na miejsce przez członków firmy ochroniarskiej, mruczących pod nosem „chory naród” ludzi, którzy wciąż są w strefie bezpiecznej i próbują ustrzelić jak najlepszą fotkę, niekoniecznie z tymże ochroniarzem w kadrze, nie należało do przyjemności. Zwłaszcza gdy widzi się osoby z plakietką VIP, na które ekipa ochroniarzy już nie reagowała. Oby organizatorzy wyciągnęli z tego lekcję i na przyszłe, jubileuszowe święto starych lokomotyw, przygotowali znacznie lepsze miejsce dla tych, którzy chcą unieśmiertelnić tą wspaniałą imprezę.

PODZIEL SIĘ